nasza twórczość

NA TEJ STRONIE PRAGNIEMY DZIELIĆ SIĘ TWÓRCZOŚCIĄ POETYCKĄ I PLASTYCZNĄ NASZYCH CZŁONKÓW WSPÓLNOTY, A WIĘC TYM CO W SERCU IM GRA I PORUSZA. A WSZYSTKO WYŁĄCZNIE NA BOŻĄ CHWAŁĘ….


Rysunki uwielbieniowe naszych dzieci



WIOLETKA DĄBROWSKA

KOCHAĆ CIEBIE BOŻE

Kochać Ciebie Boże

Taką prostą i zwykłą miłością,

Tak tylko dziecko Twoje może

– kochany nasz Tato –

Boże!

Kochać Ciebie

Znaczy być już trochę w niebie.

Ufać Tobie

W każdej sprawie, w każdej potrzebie.

Dziękować co dzień za wszystko:

Za to co było, jest i

Przyniesie nowy dzień.

Kochać Ciebie Tato

Z dziecięcą Ufnością.

Ty sprawiasz, że jest lato.

TY Kochasz

NIESKOŃCZONĄ MIŁOŚCIĄ!


NOWA DROGA

Gdy życie już mi

Na własność oddałeś,

To starego człowieka

Pochowałeś.

Jesteś teraz Nowym

Stworzeniem –

Czuwam nad Tobą

Z każdym nowym dniem,

Bo życie w ręce Moje

Oddałeś.

Pana Boga z całego serca

Pokochałeś.

Zawierzyłeś Mi wszystko

Człowieku!

Żyj teraz bez lęku!

JA SIĘ WSZYSTKIM ZAJMĘ,

Pokieruje, do nowej pracy najmę.

Do pracy pełnej pokory,

Cierpliwości – to droga do

Świętości!


PYTANIE

W głowie co dzień rodzi się pytanie –

Dlaczego tak?

A nie inaczej Panie?

TY kierujesz wszystkim tak,

Do ciepłych krajów, wie

Kiedy odlecieć ma ptak.

TY kierujesz wszystkim

Boże tak,

Słońce pięknie świeci,

Morze ma słony smak.

Ty kierujesz wszystkim

Boże tak.

My nie wiemy jak?

Tylko Twoja Wszechmoc

Tylko Twoja Wieczność

Tylko Twoja święta wola

Niech się spełnia

Nie moja, tylko Twoja Panie


TRATWA
CZYMŻE JEST CZŁOWIEK BEZ MIŁOŚCI?
JEST CIAŁEM PUSTYM A W NIM TYLKO KOŚCI
TO MIŁOŚĆ WYPEŁNIA OWE CIAŁO LUDZKIE
I STAJE SIĘ ONO NIELUDZKIE
GDY ZAMIESZKA W SERCU TWOIM
BÓG NA STAŁE

TO CHOĆ CIAŁO TWOJE WĄTŁE, MAŁE…
WÓWCZAS DZIWNA RZECZ SIĘ DZIEJE-CZŁOWIEK Z BOGIEM W JEDNYM CIELE.
TAK OD WIEKÓW TRWA PRZYMIERZE –CHRYSTUS KRZYŻ TWÓJ NA RAMIONA BIERZE
I POMAGA NIEŚĆ ŻYCIA BRZEMIĘDROGA DO NIEBA NIE TAKA ŁATWA

ALE PAMIETAJ!
ON – JEZUS TWOJA NADZIEJA!
ON – JEZUS TWOJA TRATWA!

CHWAŁA TOBIE

JAK DOBRZE MIEĆ BOGA
BLISKO SIEBIE
CHOĆ CZASEM LUDZIE
SZUKAJĄ GO
DALEKO OD SIEBIE
JA PRZYJĘŁAM GO DZIŚ DO SERCA
W POSTACI PIĘKNEJ
W KOMUNII ŚWIĘTEJ
PRZYSZEDŁ DO MNIE
W KAWAŁKU CHLEBA
I PRZYNIÓSŁ MI ODROBINĘ NIEBA
GDY PATRZĘ MU PROSTO W OCZY
TO CHOĆ NA ZEWNĄTRZ CIEMNO
JA WIDZĘ GO NAWET W NOCY
W SWEJ CHWALE I MOCY!

 

PRZEPIS NA NIEBO

DOBRE CZYNY
SERCE BEZ WINY
MĄDRA GŁOWA
DOBRE SŁOWA
MNIEJ ZAZDROŚCI
ZERO ZŁOŚCI
MODLITWA RÓŻAŃCOWA
DROGA KRZYŻOWA
SZALA UFNOŚCI
I BEZMIAR MIŁOŚCI

ŻYCIE JEST CUDEM

JAK TRUDNO BOŻE
DOJRZEĆ CIĘ
LUDZKIM OKIEM
JAK TRUDNO BOŻE
POJĄĆ
CO DO NAS MÓWISZ
JAK TRUDNO BOŻE
CIĘ DOTKNĄĆ
POCZUĆ, ŻE JESTEŚ!
ALE GDY PATRZĘ NA MOJE DZIECI
– WIDZĘ, ŻE SĄ DAREM
OD CIEBIE
ALE GDY PISMO ŚWIĘTE
OTWIERAM
– TYLE SŁÓW
PŁYNIE OD CIEBIE
ALE GDY DŁOŃ
KTOŚ PODA,
POMOŻE,
GDY NA SERCUCIĘŻKO,
PODTRZYMA NA DUCHU,
TO BOŻE TY DZIAŁASZ
W NIM
– SWOIM DUCHEM
DZIĘKUJĘ BOŻE, ŻE JESTEŚ!
TERAZ WIEM , ŻE KAŻDY DZIEŃ JEST CUDEM

 

„JEZU CHRYSTE NASZ KRÓLU”

JEZU CHRYSTE NASZ KRÓLU

KTÓRY NA KRZYZU UMIERAŁEŚ

W WIELKIM BÓLU

DZIĘKI CI SKŁADAMY

ZA TWĄ ZBAWCZĄ MĘKĘ

GDY ZABŁĄDZIMY

WYCIĄGNIJ PO NAS

SWĄ OJCOWSKĄ RĘKĘ

PRZYWOŁAJ NAS SWOIM POTĘŻNYM GŁOSEM

CHOĆBY ŻYCIE RÓŻNIE KIEROWAŁO  LOSEM

KRÓLUJ NAM CHRYSTE

W KOŚCIELE ŚWIĘTYM

UKAZUJ SZLAKI

SWEJ ZBAWCZEJ MĘKI

BY DUSZE WSZYSTKIE

BĘDĄC U BOKU TWEGO

POKONAŁY ZŁEGO


 

„NIEBO”

GRZECHY LUDZKOŚCI

ZAMKNĘŁY BRAMY WIECZNOŚCI

LECZ DOBRY OJCIEC NIEBIESKI

NIE ODMÓWIŁ NAM SWOJEJ ŁASKI

W MIŁOSIERDZIU SWOIM POSŁAŁ

SYNA – BARANKA BOŻEGO

ABY ODKUPIŁ KRWIĄ ŚWIĘTĄ

CZŁOWIEKA KAŻDEGO

DAŁ NAM SAKRAMENT POKUTY

ABY DUSZE NIE DOZNAŁY

WIECZNEJ ZGUBY

BÓG DAJE NAM

SAMEGO SIEBIE

PRZYCHODZI DO CIEBIE W KOMUNII ŚWIĘTEJ

I CZUJESZ SIĘ JAK W NIEBIE


 

Ja taki mały

Ty Panie Wielki i Potężny

Ja taki słaby

Ty Panie Wszechmocny i Wieczny

Ja taki skromny i pokorny

Ty Panie Doskonały i Święty

Ja taki Twój

Ty Panie zawsze Mój


 

„MĘKA”

Nie znajduję miejsca na Twym Boskim Ciele

Które nie byłoby poszarpane

Pobite

Oplute

Nie znajduję miejsca na Twym Boskim Ciele

Którego bym nie kochał

Czcił

Wielbił

Mój Panie

Ty mym Pasterzem

Ja Twą owieczką

I choć mała jestem

Ty mnie prowadzisz

Trzymasz za rękę

Pomagasz w chwilach

Trudnych

Zlecasz zadania

Do wykonania

Bym wolę Twoją pełnił

Panie

By życie me nie było przegrane

Ja nie muszę wkładać palca w Twą ranę

Boże mój!

Ja wierzę

Ufam Tobie

Jestem


 

„OJCZE ŚWIĘTY”

CHOĆ DROGA DO NIEBA DALEKA,

A ŻYCIE CZASEM NIE SZCZĘDZI CZŁOWIEKA.

TO SPÓJRZMY ZA SIEBIE

I POMYŚLMY O TYM,

KTÓRY JEST JUŻ W NIEBIE.

JAKĄ NAUKĘ OJCIEC ŚWIĘTY NAM POZOSTAWIŁ.

CO PISAŁ, MYŚLAŁ I MÓWIŁ:

„WYMAGAJCIE OD SIEBIE ,

CHOCIAŻBY INNI OD WAS NIE WYMAGALI.”

MÓWIŁ GŁOŚNO –

ABY WSZYSCY SIĘ KOCHALI.

DAŁ NAM PRZYKŁADÓW MNÓSTWO,

NA TO JAK ŻYĆ:

MIŁOWAĆ SIĘ, PRZEBACZAĆ,

A NADE WSZYSTKO

MOCNO WIERZYĆ.

BO CÓŻ MY BIEDNI BEZ WIARY POCZNIEMY?

ZAMKNIEMY KIEDYŚ OCZY

I WSZYSCY POŚNIEMY.

TEN TYLKO CO MOCNO WIERZY W NIEGO –

BOGA WSZECHMOGĄCEGO.

GDY OPUŚCI CIAŁO SWOJE – ODDA DUCHA

W RĘCE BOŻE TWOJE.

PRZEJDZIE DO WIECZNOŚCI BRAM

OJCZE ŚWIETY!

CZEKAJ NA NAS TAM!


„Nie samym chlebem żyje człowiek”

Tylu ludzi bezdomnych

Chodzi po ulicach samotności

Zaglądając do śmietników

Ludzkich dusz

Czasem znajdą tam kawałek

Chleba – jeszcze świeży

W tym chlebie jest życie

Ale pamiętaj!

„Nie samym chlebem żyje człowiek”

Zastanów się nad tym

Co jeszcze mieści się w Twoim

Koszyku, żeby nie powiedzieć

Śmietniku

Ile skarbów w nim chowasz?

  • tylko dla siebie!
  • to moje!
  • nie dam nikomu!

Rozważ te słowa

Człowieku!


 

 „Droga do nieba”

Nigdy nie ustane – w Miłości

Nigdy nie przestanę  – Wierzyć

Nigdy nie stracę – Nadziei

Ty Boże kierujesz mną tak,

Dajesz Swego Ducha.

On otwiera me oczy

Na krzywdę bliźnich.

Sprawia, że słyszę Twój głos.

Płonie we mnie Jego ogień,

Ogień życia.

Czy będzie to życie w Niebie?

Czy też pójdę na wieczne spalenie??

O nie!!!

Mój Panie ja tego nie chcę!

Nie zniosę wiecznej udręki!

Bólu, cierpienia, zła, nikczemności

Boże, pragnę teraz tej męki!

By odkupić życie swoje.

Ty otworzyłeś nam bramy do życia wiecznego.

My wierzący, kierowani nadzieją,

Idziemy drogą miłości do niego

Tym wiecznym życiem jest NIEBO!!!


 

„DZIĘKUJĘ MARYJO!”

MARYJO! MATKO MA KOCHANA!

TY MNIE RATOWAŁAS.

W TRUDACH ŻYCIA NADZIEI DODAWAŁAŚ.

TY MNIE CHRONIŁAŚ SWYM PŁASZCZEM,

JAK PARASOL W ULEWĘ PRZED DESZCZEM.

DZIĘKI CI SKŁADAM MARYJO ZA TWĄ POMOCNĄ DŁOŃ.

TYLKO Z MEGO POWODU ŁEZ JUŻ NIE ROŃ.

WIEM, ŻE GRZECHY ME BOLEŚĆ ZADAJĄ,

PANA JEZUSA DO KRZYŻA PRZYBIJAJĄ.

WSPOMAGAJ MNIE MATKO W POSTANOWIENIACH!

DODAWAJ SIŁY I ŁASKI,

BY DUMNY BYŁ ZE MNIE

OJCIEC NIEBIESKI.


OGRODZIE OLIWNY

 ILE TY PAMIĘTASZ?

CHOĆ 2000 LAT JUŻ MASZ.

DRZEWOM TWOIM DANE BYŁO NIE SPAĆ.

LECZ ZDARZENIE TAK WIELKIE OGLĄDAĆ.

JEZUSOWI KRWAWE ŁZY POTU SPŁYWAŁY,

PRZEDSMAK MĘKI KRZYŻOWEJ DAWAŁY.

OGRODZIE OLIWNY –

WSZYSTKIE TWOJE LIŚCIE MAŁE –

 CHŁÓD PRZESZYWAŁ,

GDY CHRYSTUS OKROPNE MĘKI DUCHOWE PRZEŻYWAŁ.

ON BYŁ TAM SAM –

 UCZNIOWIE POSNĘLI –

O MODLITWIE ZAPOMNIELI.

OGRODZIE OLIWNY

 DOBRZE, ŻE TAM BYŁEŚ,

KREW ZBAWICIELA DO SIEBIE PRZYJĄŁEŚ.

CZUWAJMY I MÓDLMY SIĘ W GODZINIE ŚMIERCI –

JEZUSA CHRYSTUSA –

ABY NIE ZWIODŁA NAS SNU POKUSA!


W życiu muszę nie poddawać się
Życie to nie próżnia
Wciąż do przodu trzeba iść
Życie to ciągła służba
No tak                                                                         Służba Bogu
Iść do przodu ciągle tak
I Bliźniemu
Aż dojdę do nieba bram
Kto siebie innym daje
Tam aniołów czeka chór
To szczególne łaski dostaje
Czeka Ojciec ukochany mój
Więcej widzi
Juz nie boje śmierci się
Więcej wie
Łza choć w oku kręci się
Widzi Chrystusa w drugim człowieku
I o strach przyprawi Cię
A nie czarnego wroga
To pamiętaj, że w wieczności DOM                           Doznaje pocieszenia
Bóg tam czeka
Gdy spotyka go trwoga
Na każdego CZŁOWIEKA                                          Wszystko oddać Chrystusowi trzeba
On naszym ZBAWICIELEM


 

Jest niebo
Czy nie brakuje ci modlitwy?
Jest piekło                                                                  Bożego światła?
I my jesteśmy
Nie bądź leniwy
Jest Pan Bóg
Nie pozwól by wiara wygasła
Który widzi nasze czyny
Broń jej!
Jest też czarny wróg
Ona to wielki skarb
Który kusi nasze serca
Nikt nie odbierze wiary Twej
Do złego uczynku
Gdy utkasz ja modlitwą swą
Byś stracił łaskę – człowieku
Z serca gdy płynie dziękczynna pieśń
I znów upadek                                                            Otwiera niebo
I znowu klęska
Bogu oddajesz cześć
Jak odzyskać nowego
On naszym Ojcem
Człowieka?                                                                 Kochanym jest
Wyznaj swe grzechy Chrystusowi                              Owcom pokornym
On Swoją krwią Cię wyzwoli
Do nieba pozwoli wejść.
Okryje płaszczem
Maryja Swym
Byś znów nazywał się
DZIECKIEM BOŻYM

Jesteś Boże Wielki i Wszechmocny!
A my ten popiół, puch marny
Jednak gdy dziecię Twe
W potrzebie
Ty chodź tak daleko
Bo przecie w niebie
To Gdy ono woła, płacze do Ciebie
Ręce  bezradnie
W niebo wznosi
I o łaski w sytuacji
Beznadziejnej prosi
Ty Ojcze dajesz
Świętych!
Każdą na Twoim Ciele 

Człowiek przychodzi Jezu do Ciebie
Jego oczy ciężkie, smutne, straciły wiarę w Ciebie.
Ale gdy tylko spojrzą do góry, na krzyż.
Wszystko mija
Patrzymy wzwyż
Patrzymy jak nasz grzech do krzyża Cię przybija
I w sercu rodzi się pytanie
Dlaczego życie
Swoje za mnie oddałeś
Panie?
Ja znów pod krzyżem Klęcze, oczy w Ciebie wbijam
Każdą na Twoim Ciele
Widać kość
A ja już wiem
To Twoja Miłość
To sprawiła
Sprawiedliwość i Wierność
Że życie Swoje na krzyżu oddałeś bo każdego człowieka z osobna Pokochałeś!